poniedziałek, 26 listopada 2007
Nasze wspomnienia
Dzisiaj jakoś wzięło mnie na Nasze wspólne wspomnienia. Nie wiem czy jest to spowodowane tym, że jestem chora i mam gorączkę, tym, że oglądałam kilka filmów o tematyce miłosnej czy słuchaniem ballad. W każdym razie dużo dziś myślałam o Nas. Oglądałam też Nasze zdjęcia, których mamy całe mnóstwo :-) Pierwsze rozmowy na gg, smsy, rozmowy przez telefon. Potem pierwsze spotkanie i towarzyszący temu niepokój. Łukasz przyszedł sporo wcześniej a ja oczywiście się spóźniłam. Gdy już dotarłam na miejsce spotkania byłam bardzo zaskoczona, ponieważ po przedstawieniu się sobie dostałam herbacianą różę. Poszliśmy do Łukasza do domku, mieliśmy oglądać "Tylko mnie kochaj" - mój ulubiony film. Nie wyszło Nam to, cały film przegadaliśmy. Było bardzo miluśko i fajniuśko :-) Potem w tygodniu dużo rozmawialiśmy przez telefon i na gg. Równo tydzień od pierwszego spotkania spotkaliśmy się drugi raz. Pojechaliśmy nad Wisłę, teraz jest to tylko Nasze miejsce :-) Dostałam wtedy cudowną czerwoną różę a słowa, które usłyszałam były jeszcze cudowniejsze :-) Od tego dnia jesteśmy razem :-)Byliśmy tak bardzo zagubieni... Tak bardzo potrzebowaliśmy siebie na wzajem, swojej bliskości. Kociak musiał dokonać kilku trudnych wyborów... Myśląc tak o tym wspominam też Nasz pierwszy pocałunek, sex. Tak bardzo sie wtedy bałam, że mogę być lalą, która została zaliczona i pójdzie w odstawkę. Pamiętam też ostrzeżenia moich koleżanek... Po woli mijał Nasz wspólny czas razem. Poznawaliśmy się coraz lepiej, swoje zachowania, charaktery, ciała. Przełom grudnia i stycznia był takim pierwszym sprawdzianem dla Naszego związku. Pod koniec grudnia miałam wypadek, potem operację a Łukasz cały czas przy mnie czuwał. Po wypadku ale jeszcze przed operacją zawsze był blisko, gdy jeździliśmy do lekarza, martwił się, wspierał mnie, bał się operacji gorzej ode mnie i powtarzał, że nawet jeśli coś pójdzie nie tak i nie będę mogła chodzić On i tak zawsze będzie blisko i zawsze będzie mnie kochał :* Potem była operacja. Po mimo tego, że całą noc poprzedzającą operację pracował w dzień operacji cały czas był blisko. Wyszedł dopiero, gdy byłam zabierana na salę operacyjną i czekał już na mnie gdy wróciłam na moją salę. Karmił mnie w szpitalu, ponieważ ja nie mogłam wstać ani usiąść. Ubierał, pomagał się ubrać. Potem jak już odebrał mnie i zawiózł do domu był cały czas blisko :* Woził mnie na zmiany opatrunków, pomagał się myć, kąpać :-) Oj działo się wtedy w tej łazience :-) Krótko potem była przeprowadzka a ja cały czas byłam mniej sprawna w związku z czym to Kociak robił wszystko to, co ja powinnam... Nie narzekał, że jest bardzo zmęczony, pomagał mojej mamie. Potem zaczęły się chwilowe zgrzyty z mamą, brak dogadania się. Wtedy też Kociak zaczął traktować ją z dystansem i wcale sie temu nie dziwię. Potem były urodzinki Kociaka :-) Wtedy widziałam w Jego oczach pierwsze łzy których nie ukrywał, łzy szczęścia :-) Z okazji pół roku dostałam bukiecik z 6 róż :-) pojechaliśmy do zoo :-) Potem były moje urodzinki i wielka niespodzianka dla mnie :-) To wtedy Kociak zabrał mnie na zamek w Ciechanowie (zapamiętał jak kiedyś mówiłam, że chciałabym tam pojechać) i uklęknął przede mną pytając czy zostanę Jego żoną :-) Nawet teraz gdy o tym piszę w moich oczach są łzy, łzy szczęścia :-) Później wyjechaliśmy razem do Londynu. To był kolejny sprawdzian dla Nas. Musieliśmy nauczyć się życia razem, dokonywać z pozoru błahych decyzji, które mogą mieć poważne konsekwencje... Po mimo ciężkiej pracy i ciągłego zmęczenia to były najcudowniejsze 3 miesiące :-) Codziennie rano budziliśmy się razem i zasypialiśmy razem. Następnie było przebudzenie z pięknego snu i powrót do rzeczywistości w Polsce. Krótko po powrocie mieliśmy rocznicę, Nasz roczek razem :-) Wciąż mój Kociak ma żal do mojej mamy i wcale Mu się nie dziwię, jednak bardzo chciałabym aby było tak jak kiedyś na samym początku, że potrafili porozmawiać ze sobą, nie unikali siebie... Jesteśmy ze sobą 13 miesięcy a ja wiem, że Łukasz jest tym jedynym na całe życie. Tak bardzo Go Kocham :* Ostatnio coraz częściej myślę o Naszym ślubie, chciałabym aby odbył się on już. Chciałabym abyśmy nazywali się tak samo. Chciałabym abyśmy ustalili coś konkretnego... TAK BARDZO CIĘ KOCHAM ŁUKASZKU :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)