niedziela, 30 lipca 2006

Sny

Sny bywają piękne, smutne, koszmarne jednak zawsze oddają nasze nastawienie do świata, życia, nasze uczucia, to jakimi jesteśmy na codzień a nie to na jakich się kreujemy.

Moje sny
coraz bardziej piękne, jedanak nierealne ;/ To o czym śnię jest poprostu nierealne, przypomina bajkowy, wręcz idyllowy świat W moich snach jestem tym, kim chciałabym być. Cóż z tego, że nigdy nie bedę tą osobą. Chociaż przez te kilka godzin w nocy mogę być w tylko w mi wiadomym miejcu, z tylko mi wiadmomymi ludzmi, których nie zawsze znam :-) Raz mogę być kiężniczką, o którą walczy piękny książę na białym rumaku (w odniesieniu to teraźniejszość może to być piękny ;-) chłopak z białym/czarnym ferrari), drugi raz mogę cofnąć się o setki lat w przeszłośc i być szczęśliwą kobietą czekajacą na "Odysa wracającego do swojej Itaki" zajmującą się gromadką dzieci, jeszcze innym razem mogę być Kopciuszkiem, który w końcu i tak będzie żył długo i szczęśliwie ze swoim księciem i wreszcie mogę żyć w teraźniejszym świecie i być najszczęśliwszą osobą nieinteresujacą się przyziemnymi rzeczami i sprawami, kierując się tylko sercem i tym co czuję a nie tym, co ktoś mi mówi czy karze.

Jedym słowem kocham śnić i przenosić się w inny świat, świat do którego tylko ja mam wstęp, świat do którego przechodzi się przez drzwi zamknięte na klucz, który posiadam tylko ja i którego nigdy nie komu nie pożycze i nie oddam.




 

sobota, 29 lipca 2006

Nic nie robienie :)

Dziś  miałam mieć jazdy i to jeszcze bardzo rano (o godzienie 9 rano), na szczęście wczoraj okazało się, że sprzęgło w aucie popsuło się (jak mówiłam instruktorowi we wtorek, że biegi nie wchodzą to twierdził, że za słabo przyciskam sprzęgło ;/). Dzięki temu miałam mieć dzień wolny. Postanowiłam nic nie robić. Wstałam rano (przed 11) a tu nagle dzwoni telefon. Dzwoniła pielęgniarka, żeby powiedzieć, że moja wizyta została przesunięta z przyszłego tygodnoa na dzień dziesiejszy i to na godzinę 12 ;]  Wzięłam szybki prysznic, zjadłam coś, nakarmiłam psa, wysuszyłam się i umalowałam i o 11.40 byłam już gotowa. Pojechałam. Wróciłam po 13. Jak weszłam do domu to mama powiedziała, żeby posprzątała wszystko "spod nóg", czyli pozbierała wszystkie swoje filmy, książki, zabawki psa, zrobiła jako taki pożądek na biurku od komputera, poukładała buty i ogólnie zrobiła miejsce do jutrzejszych pożądków ;] Na szczęście połączyłam przyjemne z pożytecznym i podczas sprzątania ściagałam muzykę ;-) Jak uporałam się ze sprzataniem to sama z własnej inicjtywy postanowiłam zrobić jako taki pożądek z kompem i usunęłam zbędne programy, zainstalowałam potrzebne i wydrukowałam wrescie instrukcję do aparatu, który mam już prawie 2 miesiące, jedanak posługuję się nim "na czuja", ponieważ został zakupiony w Wielkiej Brytani i nie posiadał instrukcji w jęz. polskim wydrukowanej, posiadał tylko taką po polsku na płycie, do której uruchomienia potrzebny był jakiś program. Niestety wcześniej nie wpadłam na pomysł ściągnięcia tego programu z internetu ;/ Instrukcja ta posiada 75 str. Tak więc z "dnia nic nie robienia" zrobił się dzień robienia wszytskiego tylko nie odpoczywania ;]


***
Muszę się Wam pochwalić - wczoraj pierwszy raz pojechałam sama za kierownicą w "trasę", oczywiście z instruktorem obok :-) Fajnie jeździ się 100km/h samemu prowadząc autko :-) Ale i tak najlepsze były miny moich sąsiadów, gdy wczoraj podjechałam z Elką na dachu pod domek i sama zawracałam w bramie sąsiada. Poprostu byli zszokowani.

 

czwartek, 27 lipca 2006

Prawdziwa miłość

Drogi pamiętniku:
Jestem na łóżku w szpitalu, doktor mówi, że będą mnie operować, mogę tego nie przeżyć. Potrzebuję nowego serca, potrzebuję też kogoś kto mógłby mnie wesprzeć w tych trudnych momentach. Nistety mój chłopak nie przyszedł :-(

Drogi pamiętniku:
Operacja skończona, lekarze mówią, ze wszytsko poszło zgodnie z planem, że się udała. Ja nadal potrzebuję kogoś, kto mógłby mnie wesprzeć w tych trudnych chwilach, ale jego cały czas nie ma :-(

Drogi pamiętniku:
Minął już tydzień, wyszłam ze szpitala. Wszystko ze mną wporządku. Mój chłopak nadal nie przyszedł, wiec postanowiłam pójść do niego, ponieważ bardzo się tym przejmuję.

Drogi pamiętniku:
Byłam u niego, długo waliłam w drzwi. Nikt nie odpowiadał, więc postanowiłam do niego wejść. Drzwi były otwarte, na stole leżała kartka, na której bylo napisane:

"Kochanie, wybacz mi, że nie mogłem Cię wesprzeć w tych trudnych momentach. Wiem, że tak tego potrzebowałaś... Chciałem zrobić Ci prezent, moje serce już dla mnie nie bije, ale jestem szcześliwy, że mogłem Ci je dać, że nadal żyje w Tobie... KOCHAM CIĘ..."

Czy taka miłość jest możliwa wśród ludzi? Czy ktoś potrafi tak kochać w obecnych czasach? W czasach, w których liczą się przede wszytskim pieniądze i zaspokajanie własnych potrzeb. Mnie wydaje się, że tak, że to nie zależy od czasów tylko od nastawienia człowieka, od tego czy potrafi kochać, a jeśli tak to w jaki sposób, ile jest w stanie poświęcić dla miłości i ukochanej osoby. Ciekawe ile jest osób, które byłyby w stanie poświęcić własne życie dla życia drugiej osoby, osoby, która kochają. Nie wydaj mi się, że jest ich dużo ale napewno kochają oni ponad życie swoich partnerów a jesli są sami to tylko i wyłącznie dlatego, że druga osoba nie potrafi zrozumieć sensu i znaczenia słowa "miłość". Chciałabym kiedyś być z kimś dla kogo byłabym wszystkim, z kimś, kto byłby w stanie poświęcić swoje życie dla mojejgo życia, z kimś kto kochałaby mnie ze wszystkimi moimi wadami i zaletami, niezależnie od wszytskiego. Niestety coraz częściej zastanawiam się czy taka miłość możliwa jest w realnym zyciu, czy zdarza się tylko na filmach i w książkach :-( Tęsknię za taką miłością .

czwartek, 20 lipca 2006

Kruchość życia

Czym jest miłość? Jak to jest być kochanym i kochać kogoś? Czy ja to jeszcze potrafię? Tyle razy byłam zraniona przez kogoś, tą osobę, którą tak bardzo kochałam. Za każdym razem właśnie ta osoba, najbliższa mojemu sercu okazywała siuę nieodopwiednia dla mnie. Raniła mnie na każdym kroku. Czemu tak jest? Czemu nie potrafię kochać? Czy to ludzie nie potrafią kochać mnie? Pragnę tylko kochac i być kochaną. Czy to tak wiele? Bardzo chciałabym doświadczyć uczucia, które jest odwzajemniane przez drugą osobę. Osobę, która będzie ze mną na dobre i złe, będzie ufała mi bezgranicznie, nie będzie mnie raniła. Czy to tak dużo? Czy kiedyś uda mi się to? Otacza mnie tyle zakochanych par. Ludzi, którzy kochają się i ufają sobie bezgranicznie. Sa ze sobą już dosyć długo. Niezależnie od wszystkiego. Bardzo im zazdroszczę. Patrzę na nich i mam jakieś łezki w oczkach. Tęsknię do tego. Tęsknię do miłości :-(

czwartek, 13 lipca 2006

Kochać

Czym jest miłość? Jak to jest być kochanym i kochać kogoś? Czy ja to jeszcze potrafię? Tyle razy byłam zraniona przez kogoś, tą osobę, którą tak bardzo kochałam. Za każdym razem właśnie ta osoba, najbliższa mojemu sercu okazywała się nieodopwiednia dla mnie. Raniła mnie na każdym kroku. Czemu tak jest? Czemu nie potrafię kochać? Czy to ludzie nie potrafią kochać mnie? Pragnę tylko kochac i być kochaną. Czy to tak wiele? Bardzo chciałabym doświadczyć uczucia, które jest odwzajemniane przez drugą osobę. Osobę, która będzie ze mną na dobre i złe, będzie ufała mi bezgranicznie, nie będzie mnie raniła. Czy to tak dużo? Czy kiedyś uda mi się to? Otacza mnie tyle zakochanych par. Ludzi, którzy kochają się i ufają sobie bezgranicznie. Sa ze sobą już dosyć długo. Niezależnie od wszystkiego. Bardzo im zazdroszczę. Patrzę na nich i mam jakieś łezki w oczkach. Tęsknię do tego. Tęsknię do miłości :-(