czwartek, 5 marca 2009

32 tc, po wizycie u lekarza

Tak jak pisałam dziś mieliśmy kolejną wizytę u ginekologa. Powiedział że źle nie jest. Macica jest już duża i bardzo wysoko. Przytyłam 3 kg :-( w związku z tym że ja uważam że dużo tyję lekarz kazał mi zapisywać co jem i ile a także ważyć się codzień rano i mierzyć ciśnienie raz dziennie przez 3 tygodnie do następnej wizyty i potem będziemy analizować dietę i ilość kalorii. W zasadzie jem tak jak przed ciążą ale tak jak lekarz powiedział teraz jestem mniej aktywna i więcej odpoczywam i to dlatego. Muszę tylko porównać wagę z wagi u lekarza do naszej. Poza tym rozwarcia nie ma, szyjka lekko skrócona więc dalej oszczędzający tryb życia czyli więcej leżenia. Muszę też zacząć brać żelazo, ponieważ pomimo tego, że biorę Feminatal to wyniki morfologii spadają bo dzidzia potrzebuje coraz więcej :-) Kolejna wizyta za 3 tygodnie.

Niestety nie mieliśmy dziś USG. Położna zadzwoniła do mnie wczoraj wieczorem i powiedziała że lekarzowi coś wypadło i musimy przełożyć na inny termin bo nie będzie lekarza cały dzień. Przełożyliśmy na za tydzień 12.03.2009 na 16.00 żeby Tatuś też mógł zobaczyć Córcię :-) Będzie to Nasze ostatnie USG, potem zobaczymy Niunię już na żywo.
  
32 tydzień ciąży :-) Mały Wielkolud Lenka w brzuszku Mamusi :-)

środa, 4 marca 2009

7 tygodni do porodu

Piękna wiosna powoli do nas przychodzi :-) za oknem nie ma już śniegu, zaczyna się sadzenie kwiatków, świeci słoneczko, może nie codziennie ale częściej niż  jeszcze 3 tygodnie temu, powietrze już takie wiosenne więc wiosna jest już blisko :-) ja niestety nie mogę sama iść na spacer bo nie mam na to siły i boję się sama wychodzić na dłużej niż 10 minut pieszo. Łukasz powiedział że jeśli w piątek też będzie ładnie to wyjdziemy na krótki spacer :-) jak zrobiło się cieplej to ja od razu mam jakiś taki inny humorek, lepszy :-) i inaczej patrzę na wiele spraw :-)

Wczoraj pierwszy raz spotkałam się z życzliwością ludzi dla kobiet w ciąży. Do tej pory zawsze szłam do kasy pierwszeństwa i niezależnie od protestów ludzi szłam na początek kolejki ale wczoraj nie mogłam tak zrobić bo musiałam zapłacić rachunki więc stanęłam na końcu kolejki, dość długiej i ostatnio osoba w kolejce powiedziała żebym nie czekała tylko przeszła na początek. Miłe to było :-) dziś rano również przepuszczono mnie w kolejce do kasy :-)

Lista wyprawkowa skróciła się do minimum, tzn do kupienia zostały tylko rzeczy z apteki. Reszta kupiona. Wczoraj przyszły 3 paczki, w tym również wózek. Jednak nie składamy go jeszcze. Poczekamy z tym do kwietnia, pewnie na początku Łukasz go złoży :-) Zdecydowaliśmy się na Coneco Toledo. Również z tej samej firmy mamy fotelik samochodowy :-) Teraz czeka mnie jeszcze pranie ubranek. Prasować nie będę. Nie lubię tego, nie prasuje nawet Naszych ubrań, chyba że są bardzo pogniecione choć częściej nastawiam łatwe prasowanie w pralce a potem suszę ubrania na wieszakach. Wiem, że powinnam ze względu na zarazki ale skoro Nasze ubrania nie są prasowane, łóżka też to i tak zarazki będą. Cieszę się że większość a raczej prawie wszytsko mamy już kupione ponieważ wcześniej bardzo bałam się że nie zdążymy z tym wszytskim. Teraz jestem o to troszkę spokojniejsza. Znowu dopadają mnie obawy.  Boję się porodu, tego bólu, bo nigdy nie byłam odporna na ból. Boję się nacięcia krocza, że potem nie będzie tak jak kiedyś z sexem... Że potem po powrocie do domu nie poradzę sobie z Maleństwem. Najbardziej chyba boję się kąpieli... Przecież takie Maleństwo jest bardzo kruche.  Boję się nieprzespanych nocy, tego że nie będę miała kiedy ugotować obiadu czy wziąć prysznica. Łukasz obiecał że będzie pomagał ale i tak trochę się boję. Boję się też sexu po porodzie. Że nie będzie taki jak kiedyś. Teraz w ciąży ze względu  na twardnienie brzuszka oraz na niskie ułożenie Niuni mamy pewne dość duże ograniczenia. Boję się że potem będzie bolało i nie będzie tak jak przed ciążą. Boję się też że nie będziemy mieli czasu tylko dla siebie, dlatego bardzo chciałabym teraz jeszcze przed porodem wykorzystać ten czas tak do końca, wyjść gdzieś we dwoje np. na spacer czy do jakiejś restauracji, pójść do kina bo potem długo nie będziemy mieli takiej możliwości. Wiem, że potem będą inne możliwości czyli wyjścia na spacerki we trójkę i już nie mogę się tego doczekać ale teraz chciałabym skorzystać z tego, z czego potem sdośc długo nie będę mogła :-) Na moim brzuchu pojawiły się pierwsze rozstępy. Widocznie oliwka nie daje już rady. Zresztą nic dziwnego bo obwód brzuszka to 115 cm. Pępek też jest już coraz bliższy  wypchnięcia. Kupiliśmy krem na rozstępy dla kobiet w ciąży Mama Perfecta firmy Dax Cosmetics. Kiedyś, w okresie dojrzewania stosowałam krem na rozstępy z tej firmy i pomagał, rozstępy robiły się mniejsze, bardziej płytkie i jaśniejsze. Mam nadzieję że teraz też będzię skuteczny. Na razie nowych rozstępów brak a Łukasz mówi że te co są nie są już takie czerwone. Nie wiem ile teraz ważę, jutro się dowiem. Pewnie jak mały wielorybek :-) no cóż  czy jem słodycze czy nie i tak tyję tyle samo ale bez tych słodyczy te kilogramy są przynajmniej zdrowsze :-) Mam nadzieję że schudnę po ciąży i nie będę czuła się i wyglądała jak słonik. Mam pytanie do doświadczonych już mam: co zrobić aby ta rozciągnięta skóra ładnie i szybko wchłaniała się po porodzie? Wystarczy smarować kremem na roztępy np tym co teraz czy musi być jakiś inny krem? Powinnam nosić jakiś pas czy majtki obciskające?  Błagam pomóżcie :-) Pewnie nie zmieszczę się w spodnie sprzed ciąży bo byly one dość szczupłe i obcisłe a teraz mam dość szerokie biodra, najwyżej będziemy musieli kupić nieco większe spodnie :-) Kupiłam wczoraj pierwszy zakup na po porodzie dla mnie :-) Piżamkę w rozmiarze nieco większym niż nosiłam przed ciążą ale i tak w mniejszym niż teraz :-) Jest coś, co rekompensuje mi te wszystkie niedogodności - wiercenie się Niuni w moim brzuszku :-) uwielbiam to :-) teraz Lenka ma już tyle siły że kopiąc albo uderzając raczką robi górki na moim brzuszku :-) Lubię czas gdy Łukasz takim kochanym wzrokiem na to patrzy :-) Uwielbiam też momenty takie jak dziś rano. Ja leżałam na prawym boku, Lenka kopała a w każdym razie wiercila się wybrzuszając mój lewy bok a Łukasz leżał obok patrząc na to wszytsko, później położył ręką na brzuszku a Niunia pukała w rączkę Tatusia :-) Te właśnie chwile wynagradzają mi rozstępy, brak siły, ból obręczy biodrowej i spojenia łonowego :-) Jutro idziemy na kontrolę do lekarza i na USG. Idziemy razem popatrzeć na Nasz maleńki Skarb :-) Miejmy nadzieję że tym razem mały Łobuziak da wszystko zmierzyć a może nawet zrobić jakieś zdjęcia :-) Trzymajcie kciuki na badanie i USG :-)