niedziela, 4 lutego 2007

Kochanie dla Ciebie :*

Zostań proszę Cię tak długo szłam zmęczyłam się
Przez siedem gór i siedem mórz byś oddechem swym
Ogrzał oddech mój
Święta chwila ta niechaj święci się
Święta moja łza na koszuli twej
Święty taniec chmur i gołębia śpiew
Święta zwykłość dnia bo znalazłam Cię
Popatrz wszystko lśni przed nami tu nie dotarł nikt
Nietknięta biel i czyste szkło pośpiech warg
I drżenie rąk...
Zostań proszę Cię tak długo szłam zmęczyłam się
Ułóżmy gwiazdę z naszych ciał niech chroni nas niech świeci nam
Święta chwila ta niechaj święci się święta moja łza na koszuli twej
Piękną jestem ja a rycerzem ty z tobą długo chcę i szczęśliwie żyć...
Anita Lipnicka

***
Kochanie dziękuję za pomoc w szpitalu, za to, że cały czas byłeś przy mnie tam w szpitalu i teraz. Dziekuję za Twoją troskę, opiekę, wsparcie. Bardzo wiele to dla mnie znaczy. Dziękuję :* Tak bardzo Cię Kocham :*

 

***
Od kilku dni jestem już w domku :-) Operację przeżyłam, pobyt w szpitalu też :-) Mój Skarbuś był cały czas ze mną, pomagał mi :* Mam  jeszcze szwy, jeżdżę na opatrunki, robię sobie zastrzyki, staram się chodzić o kulach, w miarę normalnie funkcjonować :-) Wiem, że teraz może być już tylko lepiej, kolanko będzie sprawniejsze niż było :-) Cieszę się, że już jestem, po operacji, w domku, ze mam to wszytsko za sobą :-)

Operacja - artroskopia kolana

We wtorek 30.01 stawiłam się w szpitalu, tego samego dnia miałamoperację. Już następnego dnia opuściłam szpital. Miałam znieczuleniepodpajęczynówkowe oraz byłam wprowadzona w stan lekkiej śpiączki(płytki sen). Z operacji pamiętam moment znieczulenia, to że bałam siębardzo że się poruszę. Pielęgniarka trzymała mnie na sobie w momenciewbijania igły. Później anestezjolog kazała mi położyć się na stole gdypoczuję ciepło w nogach. Kolejne co pamiętam to że lekarz chciał miwyprostować nogę gdy jeszcze odczuwałam ból. Później już spałam iobudziłam się gdy na sali zapaliło się światło ale zasnęłam ponownie.Obudziłam się gdy byłam przekładana na drugie łóżko. Później przezponad 2 godzinki leżałam (spałam) na sali po operacyjnej pod cieplutkimkocykiem na prąd (było mi bardzo zimno). Operacja trwała półtorejgodzinki. Miałam usuwany fałd maziowy i marszczony troczekprzyśrodkowy. Gdy znieczulenie powoli zaczęło puszczać odczuwałam dośćmocny ból ale wtedy dostawałam kroplówki przeciwbólowe (początkowo cośz narkotyków ale nie pamiętam nazwy). Przez 24 godzinki nie mogłam sięporuszać ani wstawać. Po przewiezieniu na salę na której leżałamwcześniej było mi bardzo zimno w nóżki, dopiero po ubraniu stópek wcieplutkie skarpetki i masażu zrobionym przez Koteczka zrobiłosię troszkę cieplej, jednak przez całą noc spałam pod kołdrą i 2kocami. Po operacji byłam bardzo głodna i już na sali pooperacyjnejpytałam kiedy bd mogła jeść. Dostałam już kolację. Oczywiście musiałamzjeść na leżąco (byłam karmiona przez Skarbusia). Miałam również założony cewnik,ponieważ bardzo chciało mi się siusiu, jednak będąc zdrętwiałą od pasaw dół nie potrafiłam wysikać się na basen. Bardzo nie przyjemne uczuciegdy pęcherz jest pełen a nie można się wysikać. Po 24 godzinach odoperacji wyjęto mi cewnik i poszłam na pierwszy króciutki spacer zpielęgniarką do łazienki. Później po wycięciu drenu, zmianie opatrunkui założeniu rzepkotrzymacza miałam konsultację z rehabilitantką. Uczyłamnie jak poruszać się za pomocą kul, jak wchodzić na schody oraz jakćwiczyć mięśnie aby nie zanikły. 31.01 zostałam wypisana do domku.Opieka w szpitalu w którym ja byłam operowana była cudowna. Kochanepielęgniarki zawsze służyły pomocą, były praktycznie na każdezawołanie. Pomagały mi ubierać się, wstawać, myć, chodzić. Lekarzerównież byli gotowi do pomocy. Lekarz który mnie operował kilkakrotniepodczas mojego pobytu w szpitalu oglądał kolanko. Zawsze gdy pytałam ocoś co mi podawali, robili uzyskiwałam wyczerpującą odpowiedź. Jestembardzo zadowolona z opieki medycznej. Razem z wypisem dostałam zdjęciaz przebiegu operacji na płycie CD. Teraz w domku prawie cały czas leżę.Przez ok 2 tygodnie nie mogę zginać kolana. Cały czas potrzebuję pomocyprzy wstawaniu (ktoś musi trzymać moją nogę). po 8 dniach lekarzpodejmie decyzję czy szwy zostaną już zdjęte czy przytrzymane do 2tygodni. Czuję się dobrze. Odczuwam lekki ból kręgosłupa, gdy siądę wnieodpowiedniej pozycji, od leżenia boli mnie kość ogonowa. Poza tymsama robię sobie zastrzyki w brzuch zapobiegające powstawaniu skrzepów.Ogólne wrażenia po operacji, poza bólem oczywiście są jak najbardziejpozytywne. Jestem zadowolona z opieki medycznej. Wciąż jeszcze bolimnie otarcie naskórka po cewniku ale nie odczuwam już bólu przy oddawaniu moczu. Teraz czekam na zdjęcie szwów, ćwiczę mięśnie zapobiegając ich zanikowi, prawie cały czas leżę a jeśli jadę na zmianę opatrunków albo idę do łazienki to poruszam się za pomocą kul. Mam zakaz wykonywania jakichkolwiek sportów w całym 2007 roku, zwolnienie ze szkoły ze szpitala na razie na 2 tygodnie. Przez cały pobyt w szpitalu Kochanie nie opuścił mnie nawet na sekundę, był przy mnie przed operacją i czekał aż przywiozą mnie z powrotem na salę. Wspierał mnie zarówno psychicznie jak i fizycznie. Trzymał za rączke, ubierał, karmił, po prostu był tam ze mną, w bardzo trudnych dla mnie chwilach. Dziekuję Mu za to :* Denerwował się bardziej ode mnie ale nie na to nie pozwalał. Kochanie to że byłeś ze mną w tak ciężkich chwilach bardzo wiele dla mnie znaczy. Gdy patrzyłam na te wszystkie kobiety, które zostawały same na czas przed operacją i po operacji czułam się szczęśliwa, że Ty byłeś cały czas ze mną, nie opuszczałeś mnie nawet na chwilkę. Dziękuję :*

poniedziałek, 15 stycznia 2007

Nowy Rok || Trzy miesiące

Nowy Rok rozpoczął się dobrze. Po kilku smutnych chwilach z samego początku Roku wszystko układa się wspaniale :-) wręcz cudownie :-) Nadchodzący a właściwie już trawjący Rok przyniesie wiele zmian, zmian na lepsze, z których bardzo się cieszę :-) Wiem, że część osób znających mnie dość dobrze będzie zaskoczona zmianami, przyzwyczają się :-) Tyle o początku Roku i o tym co przyniesie :-)
***
Dziś jestem z moim Skarbusiem już trzy miesiace :-) Trzy najcudowniejsze miesiące w moim, Naszym życiu :-) W ciągu tych  trzech miesięcy bywały lepsze i gorsze dni ale ze wszytskich wyszliśmy obronną reką, ze wszystkimi poradziliśmy sobie :-)  A to wszystko dzięki temu, że mamy siebie, Kochamy siebie nawzajem i nie potrafimy żyć bez siebie, swojej bliskości... Koteczku zminiłeś moje życie bardzo, są to zmiany na lepsze :-) Dzięki Tobie jestem szczęśliwa, czuję się bezpiecznie gdy jesteś blisko, gdy wtulam się w Towje ramiona, dzięki Tobie uśmiech zawsze gości na mojej buźce, a Ty, Twoja osóbka zawsze jest w moim serduszku, myślach, nie wyobrażam sobie, że mogłoby mi Ciebie zabraknąć... TAK BARDZO CIĘ KOCHAM, TAK WIELE DLA MNIE ZNACZYSZ :* JESTEŚ SENSEM MOJEGO ŻYCI, MOIM SZCZĘŚCIEM :* :* :*