poniedziałek, 4 lutego 2008

O wszystkim

Jak ten czas szybko płynie :-) pierwszy miesiąc nowego roku już za nami :-) Bardzo dawno nie było mnie tu... Żałuję, że nie mam tyle czasu aby pisać regularnie choć po kilka słów... Niestety nie potrafię przedłużyć doby czy dnia :-) A jest o czym pisać bo bardzo dużo dzieje się w Naszym życiu :-) Od trochę ponad miesiąca żyjemy już praktycznie jak małżeństwo :-) i jakoś nie przeszkadza mi to, że pracuję, uczę się i zajmuję się domem :-) Owszem jestem okropnie przemęczona, czasem zasypiam w pozycji siedzącej ale jest bardzo szczęśliwa :-) Misiek stanął na wysokości zadania i bardzo mi pomaga :-) Sprząta, robi zakupy, jest blisko gdy ja opadam już z sił :-)

Święta minęły Nam bardzo szybko i bardzo leniwie :-) Wigilię spędziliśmy u Teściów :-) Był brat Łukasza :-) Jego siostra z mężem i dziećmi no i My :-) Pierwszy i drugi dzień świąt spędziliśmy wylegując się do południa w łóżeczku :-) Potem jakiś króciutki spacerek i znowu do łóżeczka :-) Było cudownie :-)

Sylwestra spędziliśmy tylko we dwoje :-) O północy pojechaliśmy nad Wisłę zabierając oczywiście szampana, kieliszki i oczywiście kolorowe fajerwerki :-) Było cudownie :-) Byliśmy tylko we dwoje :-)

W Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy poszliśmy oczywiście wpłacić pieniążki na chore dzieci :-) Przeszliśmy do historii jako młode małżeństwo, które licytowało tort WOŚPu i przebijało samo siebie :-) Niestety nie udało się Nam go wylicytować, mieliśmy zbyt mało gotówki przy sobie...

30.01 minął rok od mojej operacji... Nie mogę powiedzieć, że wróciły smutne chwile ale było tak dziwnie. Nie pamiętałam bólu, cierpienia pamiętałam za to to, że Łukasz był blisko, pomagał mi, kąpał, karmił, gdy nie mogłam siąść, siedział obok mnie w szpitalu, nie mógł patrzeć na mój ból i cierpienie. Po prostu był blisko gdy Go najbardziej potrzebowałam :* Byliśmy wtedy ze sobą tylko 3 miesiące a On rzucił wszytsko aby czuwać  obok mnie :*:*:* Dziękuję Skarbie :*:*:*

Kończą Nam się semestry w szkołach :-) Łukasz swój już zaliczył :-) a mnie czekają jeszcze 2 egzaminy :-)

Podsumowując to co wydarzyło się od ostatniej takiej dłuższej notki to było tego bardzo wiele ale najciekawsze jest to, że nie było niczego smutnego :-) same pozytywne wydarzenia :-) Mój malutki świat powolutku staje się poukładany, kolorowy a na wszytsko patrzę przez różowe okularki :-) Jest cudownie :-) A wszystko to dzięki komuś, kto jest drugą połówką mnie szukaną tak długo :* Tak bardzo Cię Kocham Łukaszku :*:*:*

czwartek, 6 grudnia 2007

Filmek o Nas :)

   Filmek o mnie i moim Kociaku :* zrobiony w nocy z wczoraj na dziś przez mojego Łukaszka :*:*:*  

TAK BARDZO CIE KOCHAM SKARBEŃKU :*:*:*

Dziękuję za wszystko a najbardziej za to, że jestes tak po prostu :*:*:* Wielka buźka dla Ciebie :*:*:*

poniedziałek, 26 listopada 2007

Nasze wspomnienia

Dzisiaj jakoś wzięło mnie na Nasze wspólne wspomnienia. Nie wiem czy jest to spowodowane tym, że jestem chora i mam gorączkę, tym, że oglądałam kilka filmów o tematyce miłosnej czy słuchaniem ballad. W każdym razie dużo dziś myślałam o Nas. Oglądałam też Nasze zdjęcia, których mamy całe mnóstwo :-) Pierwsze rozmowy na gg, smsy, rozmowy przez telefon. Potem pierwsze spotkanie i towarzyszący temu niepokój. Łukasz przyszedł sporo wcześniej a ja oczywiście się spóźniłam. Gdy już dotarłam na miejsce spotkania byłam bardzo zaskoczona, ponieważ po przedstawieniu się sobie dostałam herbacianą różę. Poszliśmy do Łukasza do domku, mieliśmy oglądać "Tylko mnie kochaj" - mój ulubiony film. Nie wyszło Nam to, cały film przegadaliśmy. Było bardzo miluśko i fajniuśko :-) Potem w tygodniu dużo rozmawialiśmy przez telefon i na gg. Równo tydzień od pierwszego spotkania spotkaliśmy się drugi raz. Pojechaliśmy nad Wisłę, teraz jest to tylko Nasze miejsce :-) Dostałam wtedy cudowną czerwoną różę a słowa, które usłyszałam były jeszcze cudowniejsze :-) Od tego dnia jesteśmy razem :-)Byliśmy tak bardzo zagubieni... Tak bardzo potrzebowaliśmy siebie na wzajem, swojej bliskości. Kociak musiał dokonać kilku trudnych wyborów... Myśląc tak o tym wspominam też Nasz pierwszy pocałunek, sex. Tak bardzo sie wtedy bałam, że mogę być lalą, która została zaliczona i pójdzie w odstawkę. Pamiętam też ostrzeżenia moich koleżanek... Po woli mijał Nasz wspólny czas razem. Poznawaliśmy się coraz lepiej, swoje zachowania, charaktery, ciała. Przełom grudnia i stycznia był takim pierwszym sprawdzianem dla Naszego związku. Pod koniec grudnia miałam wypadek, potem operację a Łukasz cały czas przy mnie czuwał. Po wypadku ale jeszcze przed operacją zawsze był blisko, gdy jeździliśmy do lekarza, martwił się, wspierał mnie, bał się operacji gorzej ode mnie i powtarzał, że nawet jeśli coś pójdzie nie tak i nie będę mogła chodzić On i tak zawsze będzie blisko i zawsze będzie mnie kochał :* Potem była operacja. Po mimo tego, że całą noc poprzedzającą operację pracował w dzień operacji cały czas był blisko. Wyszedł dopiero, gdy byłam zabierana na salę operacyjną i czekał już na mnie gdy wróciłam na moją salę. Karmił mnie w szpitalu, ponieważ ja nie mogłam wstać ani usiąść. Ubierał, pomagał się ubrać. Potem jak już odebrał mnie i zawiózł do domu był cały czas blisko :* Woził mnie na zmiany opatrunków, pomagał się myć, kąpać :-) Oj działo się wtedy w tej łazience :-) Krótko potem była przeprowadzka a ja cały czas byłam mniej sprawna w związku z czym to Kociak robił wszystko to, co ja powinnam... Nie narzekał, że jest bardzo zmęczony, pomagał mojej mamie. Potem zaczęły się chwilowe zgrzyty z mamą, brak dogadania się. Wtedy też Kociak zaczął traktować ją z dystansem i wcale sie temu nie dziwię. Potem były urodzinki Kociaka :-) Wtedy widziałam w Jego oczach pierwsze łzy których nie ukrywał, łzy szczęścia :-) Z okazji pół roku dostałam bukiecik z 6 róż :-) pojechaliśmy do zoo :-) Potem były moje urodzinki i wielka niespodzianka dla mnie :-) To wtedy Kociak zabrał mnie na zamek w Ciechanowie (zapamiętał jak kiedyś mówiłam, że chciałabym tam pojechać) i uklęknął przede mną pytając czy zostanę Jego żoną :-) Nawet teraz gdy o tym piszę w moich oczach są łzy, łzy szczęścia :-) Później wyjechaliśmy razem do Londynu. To był kolejny sprawdzian dla Nas. Musieliśmy nauczyć się życia razem, dokonywać z pozoru błahych decyzji, które mogą mieć poważne konsekwencje... Po mimo ciężkiej pracy i ciągłego zmęczenia to były  najcudowniejsze 3 miesiące :-) Codziennie rano budziliśmy się razem i zasypialiśmy razem. Następnie było przebudzenie z pięknego snu i powrót do rzeczywistości w Polsce. Krótko po powrocie mieliśmy rocznicę, Nasz roczek razem :-) Wciąż mój Kociak ma żal do mojej mamy i wcale Mu się nie dziwię, jednak bardzo chciałabym aby było tak jak kiedyś na samym początku, że potrafili porozmawiać ze sobą, nie unikali siebie... Jesteśmy ze sobą 13 miesięcy a ja wiem, że Łukasz jest  tym jedynym na całe życie. Tak bardzo Go Kocham :* Ostatnio coraz częściej myślę o Naszym ślubie, chciałabym aby odbył się on już. Chciałabym abyśmy nazywali się tak samo. Chciałabym abyśmy ustalili coś konkretnego... TAK BARDZO CIĘ KOCHAM ŁUKASZKU :*