czwartek, 2 października 2008
2.10.2008
Wkleiłam dziś suwaczek 2 w 1 :-) suwaczek pokazuje 11 tydzień ciąży, czyli 11 tygodni od ostatniego okresu a Maleństwo jest ze mną faktycznie 9 tygodni :-) czyli 9 tygodni temu Je zmajstrowaliśmy :-) Dziś dostałam zwolnienie lekarskie na 43 dni :-) teraz będę miała dużo czasu żeby napisać coś tutaj :-) W poniedziałek odebraliśmy posiew moczu i bakterii nie ma, jedynie te leukocyty w moczu ale jutro mamy do odbioru kolejne badanie ogólne moczu więc zobaczymy jak to się tam mam. Mam nadzieję, że teraz będzie lepiej bo staram się dużo pić, jeść kwaśne i dużo więcej sikam. Dziś pierwszy raz odkąd jestem w ciąży wymiotowałam. Podobno nudności i wymioty mijają ok 12 tc więc czemu u mnie się dopiero pojawiły? Ostatnio w ogóle coś mam wstręt do jedzenia i fatalnie reaguję na zapachy. Owszem jestem głodna ale jak już siądę i jem to albo mnie mdli albo już nie mam ochoty jeść. Kiedy to minie? Wiem już, że nie będę miała przedłużonej umowy. Szkoda. Mam tylko nadzieję, że w miarę szybko potem znajdę pracę. Denerwuje mnie tylko moja Mama. Ciągle jakieś rady ma dla mnie. A ja mam tego szczerze dość. To jest moja ciąża i Nasze Maleństwo a nie jej. Ja po prostu potrzebuję spokoju, wyciszenia ewentualnie snu a nie ciągłe słyszenia "Nie dźwigaj", "Nie podnoś tego", "Uważaj na schodach", "Chodź ostrożnie", "Oszczędzaj się", "Odpoczywaj", "A jak Ty sobie dasz radę, jak urodzisz jak Ty już się z niczym nie wyrabiasz?" albo "jak będziesz tak rzadko robiła pranie jak teraz to Dziecko nie będzie miało czystych ubranek". To wszystko z tego co mi się wydaje jest MOJA i NASZA sprawa a nie jej. Ona może POMÓC a nie się WTRĄCAĆ. Szczerze mówiąc to cieszę się, że już niedługo leci do Londynu. W końcu tam jest jej mąż i jej dom. Tu jest Nasz domek, Łukasza, mój i Maleństwa. Tak samo jest z miejscem, które zajmują jej rzeczy. Nie od razu ale z czasem jak Maleństwo będzie większe będzie miało swój pokoik, łóżeczko a i tak na ile znam życie i Ją wszytsko będzie bee. Mam nadzieję, że będą wszytsko sukcesywnie zabierać do Londynu bo przecież w Polsce nie chcą mieszkać. My sobie świetnie radzimy sami. Wiem, że będzie ciężko, czasem będę padała na nosek ale damy sobie radę bo mamy SIEBIE. Co powinnam zrobić aby Mama nie wtrącała się tak we wszytsko? Czy jestem za miękka? Czy to się nazywa toksyczny związek rodzice-dziecko? Boję się, że ja też taka będę,że moje Maleństwo też będzie mnie miało dość... I że Łukasz w końcu nie wytrzyma mojego marudzenia i trucia, zrób to a tamtego nie albo sprzątnij. Kochanie przepraszam za to ale ja czasem nie daję rady... Wiem, że Ty też jesteś często przemęczony i czasem za dużo od Ciebie wymagam... Ale i tak bardzo mocno Cię Kocham :*
poniedziałek, 29 września 2008
Koniec 8 tygodnia
To już koniec 8 tygodnia jak jesteśmy 2 w 1 :-) jestem taka szczęśliwa :-) Wszytsko się powolutku układa :-) Czuję się dobrze, nie mam mdłości, może jestem troszkę bardziej senna i zmęczona a najbardziej to mi się nic nie chce. Najchętniej położyłabym się i nic nie robiła :-) ale podobno jest to normalne :-) Od połowy tygodnia mój brzuszek urósł i spodnie te, w których chodziłam na codzień zaczęły mnie uwierać, więc kupiliśmy spodnie ciążowe i wreszcie nic mnie nie uwiera i nie ciśnie :-) a brzuszek wg mnie jak na koniec 8 tygodnia jest dość spory :-) Gdyby nie leukocyty w moczu byłoby świetnie a tak martwię się czemu tak jest i czy to minie. Lekarz mówi,że moje nerki muszą przyzwyczaić się do tego, muszą filtrować więcej moczu i dlatego te leukocyty. Zobaczymy. Jutro odbiorę posiew i już coś powinno być wiadomo. A teraz mam jeść i pić dużo kwaśnego i brać Urosept. Przez leukocyty miałam skurcze pęcherza i dostaję zastrzyki ale na szczęście dziś już ostatni. A bólów brzuszka już prawie nie ma a jak są to inne niż wcześniej. Teraz to taki ciągnący ból. Położna mówiła, że dlatego, że macica się powiększa to ten ciągnący ból może być. W pracy jeszcze nie mówiłam paniom dyrektor że jestem w ciąży. Jutro do nich zadzwonię i umówię się na rozmowę, ale wydaje mi się że pójdę na zwolnienie. Nie chcę narażać i siebie i Maleństwa na dodatkowy stres czy promieniowanie od komputera czy pola magnetycznego. Będąc w domku przynajmniej odpocznę, wyśpię się. To dopiero 8 tygodni a we mnie i w Łukaszu widać duże zmiany. Ja zaczęłam się cieplej ubierać, noszę dłuższe bluzki i już nie mam wiecznie gołego brzuszka czy pleców. Jak jest chłodno zakładam szalik czy cieplejszą kurteczkę. Piję dużo soków i zjadam tony owoców. A Łukasz głaszcze mnie brzuszku i mówi do Maleństwa, o tym , że bardzo Je Kocha, że jest Jego Tatą i nie tylko. Zawsze jak wracam do domku to najpierw wita się z Maleństwem całując mnie w brzuszek a dopiero ze mną :-) to jest takie słodkie :-)Kocham to Maleństwo, które jest we mnie całym serduszkiem :* i Kocham równie mocno Mojego Skarba :*
sobota, 13 września 2008
I wreszcie będziemy Prawdziwą Rodziną :)
Bardzo dawno mnie już tu nie było :-) a Naszym życiu duże zmiany :-) tak jak Oliwia mi życzyła jestem w ciąży :-) już 6 tydzień :) W piątek 29 sierpnia zrobiłam test i zobaczyłam 2 kreseczki :-) 2 grube kreseczki :-) a tydzień później lekarz potwierdził, że teraz jest Nas dwoje ;-) i że Maleństwu bije już serduszko choć z tego co czytałam jest to dość wcześnie :-) Jak to lekarz powiedział powinnam się cieszyć, że tak dobrze się czuję, ponieważ nie mam mdłości, nie sikam częściej i nie bolą mnie już piersi :-) jedyne co to boli mnie często brzuszek tak jak przed okresem :-( no i często mam niskie ciśnienie. Bardzo obydwoje z Łukaszem się cieszymy :-) Misiek to dosłownie szaleje z radości :-) całuje mój malutki jeszcze brzuszek, przytula się do niego, głaszcze i mówi do niego :-) Kochanie będziesz świetnym Tatą :* Moi Rodzice jeszcze nie wiedzą i chyba jeszcze troszeczkę poczekam zanim Im powiem. W końcu teraz potrzebuję spokoju a nie kłótni, pretensji i krzyku. Kiedyś Im powiem ;-) Obydwoje z Łukaszkiem boimy się jak to będzie i czy damy radę ale będziemy musieli :-) w końcu teraz jest Nas 3 a w grupie tkwi siła :-) Bardzo nie chciałabym rezygnować ze szkoły i pracy. Co do szkoły to ciężko będzie mi dojeżdżać z dużym brzuchem do Warszawy autobusem, siedziecieć tam ok 8 godzin i znowu wracać autobusem ale będę próbować. Może czasem Łukasz będzie mógł ze mną pojechać, chociaż pod koniec ciąży. Gorzej będzie z pracą bo jestem na stażu, który kończy mi się w grudniu i pewnie nie przedłużą mi umowy. No ale może pozytywnie mnie zaskoczą? Zobaczymy :-) Od 2 dni mamy w domku kompletny bałagan bo zmieniamy regał na komody i półeczki wiszące i od wczoraj wszytskie ubrania leżą na Naszym materacu bo regał już nie ma ;-) ale Łukasz kończy już skręcać komody więc może niedługo ja poukładam już ubranka :-) Dziś już uciekam ale może teraz uda mi się częściej tu zaglądać :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)