niedziela, 13 sierpnia 2006

Nic nie robienie i ufność

Jak ja kocham takie nic nie robienie jak dziś i wczoraj ;-) Spanie do południa, leżenie cały dzień w łóżeczku :-) to jest coś, co kocham. Jeszcze tylko przydałby się ktoś, kto będzie mi robił jedzonko, i pićku i przynosił mi je do łóżeczka :-) Wstaję po12 :-) coś tam jem i cały dzień chodzę z jednego łóżka na drugie, ogladam tvalbo czytam (niestety nie lektury, które miałam przeczytać w wakacje ;/)później necik i do łóżeczka :-) I tak codziennie odkąd skończył się kurs.
***
Frabowałam dziś te okropne odrosty (które świadczyły o tym, że jestem mądrą blondynką ;-)) a one były tak uparte, że za cholerę  nie chciały dać się odbarwić ;/ W końcu po ponad godzinie ja wygrałam :-) i jestem blondynką (głupią?)
***
Wszytskie ubranka, które zabieram ze sobą w Sudety już leżą czyste albo w najgorszym wypadku są zabrane do prania, w każdym razie są już nie do ruszenia. najgorsze jest to, że nie mam w czym chodzić ;] Zostały jakieś stare, powyciągane, nienadające się do wyjścia na ulicę ubrania ;/ No cóż przemęczę się jakoś. Tylko ciekawe w czym pojadę w czartek do Martusi? Może nago albo w bikini?Napewno zrobię furorę takim strojem w autobusie :-)
***W mojej główce jest mnóstwo pytań, myśli związanych z pewnymi osóbkami  i zdarzeniami. Nie potrafię stwierdzić czy podjęłam dobre decyzje, czy nie lepiej byłoby gdybym zrobiła inaczej. Może jeszcze zmienię te dycyzje i wtedy wszystko się okaże. Chciałabym a boję się... Tylko dlaczego? Nie ufam? Chyba tak... Może poprostu nie potrafię ufać? Może zbyt wiele razy zaufałam i byłam zraniona? Chciałbym zaufać i to teraz jednak nie wiem czy to nie jest zbyt wcześnie... Czas pokaże...
***
Jutro czeka mnie ciężkie popołudnie ;/ Muszę doprowadzić domek do stanu użyteczności publicznej na przyjazd Taty. Może jest ktoś chętny do pomocy w sprzątaniu? Odwdzięczę się (może w naturze :PP)
***Koniec zamulania :-) Napiszę wkrótce...

PS. Boli mnie brzuszek, może ktoś cos zaradzi, np masażyk?
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz