poniedziałek, 24 listopada 2008
Choroba mnie dopadła :(
W ostatni wtorek postanowiłam wyjść na krótki spacer z racji tego, że kobiety w ciąży powinny się dotleniać :-) cały spacer trwał może ze 30 min. Opatuliłam się ciepło bo na dworku było dość zimno. Jak wróciłam to zrobiłam ciacho i obiadek :-) i tak jakoś minął dzień. wieczorem przespałam się troszkę i jak się obudziłam to zaczęło mnie boleć gardło. W środę pojechaliśmy do lekarza, dostałam kropelki homeopatyczne. Okazało się że mam zapalenie zatok. I również w środę zaczęła mi lecieć krew z noska ale tak tylko troszkę. Niestety z każdym dniem było gorzej, jednak gorączki nie było a ja czułam się tak jakby była nie wiem jak wysoka. W piątek, gdy krew leciała już 5 razy dość mocno zadzwoniłam do lekarza i umówiłam się na akupunkturę. W sobotę rano dostałam inne leki i była też akupunktura. Wszystko zaczęło się po woli uspokajać. Niedziela minęła w miarę spokojnie, niestety wczoraj okazało się że zaraziłam Łukasza. Biedny mój Kociak jest bo ja leżę w domku a On musi chodzić do pracy :-( a nie ma na nic siły :-( Jest bardzo dzielny ponieważ gdy przez ostatnie dni leciał mi krew to pomagał mi bardzo, robił mi okłady i widać było jak bardzo się martwi. Dziękuję Skarbie :* Ja też się martwię ale nie tyle o siebie co o Maleństwo bardziej bo gdy leci mi krew z noska to jest to raczej dość duży upływ krwi a ja nie chcę Mu zaszkodzić. Lekarz powiedział, że wlasnie dlatego była ta akupunktura aby zmniejszyć krwawienia ale powiedział też że mam dużo odpoczywać i się nie przemęczać, nie denerwować się. Staram się dużo leżeć i odpoczywać bo nie chcę zaszkodzić Maluszkowi. Martwię się o niego. Ale ufam lekarzowi :-)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz