poniedziałek, 29 grudnia 2008

Objawy ciążowe

Minęła już połowa ciąży, Natan rusza się coraj intensywniej i częściej a ja coraz bardziej boję się. Czego? Głównie tego, że nie dam sobie rady z tym wszystkim, że będzie mi ciężko, że wiele rzeczy i spraw ulegnie zmianie. Nie wiem czy takie obawy są normalne ale u mnie ostatnio są coraz częstsze. Czuję się jak wieloryb, w nic normalnego się nie mieszczę, nie mogę ubrać się tak żeby czuć się kobieco, nie mogę założyć spódniczki, w których tak lubiłam chodzić bo jest mi szkoda wydać ok 100 złotych na coś co będzie potrzebne jeszcze tylko 4 miesiące. Pomimo tego, że przytyłam 6 kg czuję się tak słoń. Mam wrażenie że brzuch jest ogromny... Jest mi z tym źle. Nie mogę założyć sexownej bielizny... Przez to wszytsko nawet nie mam ochoty na sex. Jak pomyślę o moim wyglądzie i uświadomie sobie, że przede mną jest ogromny brzuch a moje biodra są takie szerokie to ochota przechodzi :-( Brakuje mi pracy, kontaktu z ludźmi, odskoczni od codzienności. Boję się, że będąc w domu z Niuniem będzie jeszcze gorzej bo wtedy już dość długo będę bez pracy. Ciągle siedzę w domu. Nigdy nie miałam wielu znajomych ale teraz czuję się opuszczona i zapomniana :-( Owszem czasem sama mam takie dni że nie chcę spotykać się ze znajmomymi ale coraz częściej brakuje mi jakiejś odskoczni od codzienności, rozmów o niczym ważnym. Boję się że nie jestem typem kobiety, która będzie szczęśliwa siedząc w domu i wychowując dziecko. A czy taka kobieta może wychować szczęśliwe dziecko? Przecież dziecko już w życiu płodowym odczuwa nastroje matki a po porodzie tym bardziej potrafi wyczuć zdenerwowanie. Mam wrażenie że to wszytsko mnie przerasta. Tylko czemu? Przecież tak bardzo chciałam zajść w ciążę, czuć te słodkie kopniaczki a później tulić Maleństo. A teraz gdy Natanek jest we mnie czuję strach i to nie jak większośc kobiet z forum przed porodem tylko przed tym co będzie potem. Przecież taka Dzidzia jest maleńka, krucha, może się zaksztusić. Oglądanie ubranek i rzeczy dla maluszków sprawia mi ogromną radość i wiele razy chciałam kupić jakiś komplecik dla Niunia ale wciąż boję się jeszcze kupować całą wyprawkę, żeby nie zapeszyć. Wiem że jest to bez sensu ale jednak się boję. Staram się nawet tłumaczyć sobie, że przecież wszytsko jest ok, Mały jest zdrowy więc powinnam zacząć już kompletować ubranka i inne potrzebne rzeczy ale się boję. Wczesniej czekałam do grudnia, teraz do drugiego USG a potem pewnie stwierdzę że wciąż jest zbyt wcześnie i będę chciała poczekać do marca. Boję się pierwszej kąpieli, nieprzespanych nocy, tego że nie będę chciała jechac do szkoły bez mojego Szkraba, że będzie mi ciężko na sercu zostawiać Go z Łukaszem. Boję się też że nie będę miała siły sprzątać, gotować, zajmować się domem i uczyć się a będę miała wtedy egzaminy. Boję się że po porodzie moje biodra zostaną takie szerokie i wciąż nie będę się czuła kobieco. Te wszystkie strachy wynagradzają mi kopniaczki Synka, od kilku dni dość mocne i wyczuwalne przez brzuch :-) Sprawia mi to ogromną radość i gdy tylko poczuję Natanka w brzuszku uśmich sam pojawia się na mojej buźce :-) Jedanak wciąż się boję a w mojej głowie mnóstwo jest obaw jak to będzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz