Pocałuj noc
Przez palce zwykłych dni
Oglądasz świat
W pośpiechu gubiąc sny
Twój śmiech zawstydza cię
Więc wolisz nie śmiać się
Niż chwilę śmiesznym być
Spróbuj choć raz
Odsłonić twarz
I spojrzeć prosto w słońce
Zachwycić się
Po prostu tak
I wzruszyć jak najmocniej
Nie bój się bać
Gdy chcesz to płacz
Idź szukać wiatru w polu
Pocałuj noc
W najwyższą z gwiazd
Zapomnij się i tańcz
Zakładasz szary płaszcz
Łatwo wtapiasz się
W upiornie trzeźwy świt
Obmyślasz każdy gest
Na wypadek by
Nikt nie odkrył kim
Naprawdę jesteś!
Spróbuj choć raz
Odsłonić twarz
I spojrzeć prosto w słońce
Zachwycić się
Po prostu tak
I wzruszyć jak najmocniej
Nie bój się bać
Gdy chcesz to płacz
Idź szukać wiatru w polu
Pocałuj noc
W najwyższą z gwiazd
Zapomnij się i tańcz
Varius Manx
Ta piosenka doskonale oddaje mnie jeszcze sprzed roku. Słuchałam jej zawsze, gdy było mi źle, gdy byłam smutna i czułam się samotna... Nie wiem czemu ale słowa tej piosenki działały na mnie jak balsam. Gdy wszyscy byli zajęci swoimi sprawami zabierałam psa, odtwarzacz mp3 i szłam nad Wisłę pobyć trochę sama... W głowie miałam wtedy różne ale najczęściej smutne myśli... Nie potrafiłam zrozumieć czemu niby z pozoru jestem zwyczajną, wesoła dziewczyną a jednak w głebi duszy byłam smutna... Może udawałam radość bo nie miałam ochoty rozmawiać o smutku? A może po prostu chciałam aby wszyscy mysleli, że jestem wesołą optymistką? Optymistką byłam i jestem na pewno ale czy byłam wtedy wesoła? Jeszcze rok temu w wakacje czułam się bardzo samotna... Tęskniłam za miłością, prawdziwymi uczuciami, brakowało mi tego aby przytulić się mocno w czyjeś ramiona... W ramiona kogoś, dla kogo byłabym wszytskim... Gdy wszyscy mieli kogoś bliskiego a ja byłam sama zaczynałam wątpić, że kiedyś to się zmieni... Po woli zaczęłam wierzyć, że mnie nie jest nikt pisany... Zastanawiałam się czemu tak jest, że niektóre dziewczyny mogą mieć kazdego chłopaka a ja nie mogłam mieć żadnego... Zastanawiałam się co ze mną jest nie tak... Cz byłam aż tak brzydka, że nikt nie chciała na mnie spojrzeć czy po prostu podświadomie odpychałam wszytskich od siebie? Chyba wolałam byc sama niż mieć kogoś tylko na chwilkę. Gby w dzień otaczali mnie znajomi dawałam jakoś radę, byłam pozornie szczęśliwa jednak gdy ich nie było bo mieli swoje sprawy albo była noć czułam się bardzo samotna. Ciekawe jest to, że byłam otoczana wieloma ludźmi a czułam się samotna jak palec... Nie potrafiłam rozmawiać o tym z nikim. Jedymi chwilami odpoczynku od tego były chwile spędzone samotnie nad Wisłą, zazwyczaj już wieczorem, z psem i muzyką siedziałam tak tam sama ogladam zachód słońca i rozmyślałam o swoim życiu. Zastanawiałam się wtedy czy ono w ogóle ma sens, jednak zawsze dochodziłam do wniosku, że moje życie ma sens, ponieważ żyję tak jak chcę i mogę pomagać innym. Ogladając te zachody słońca marzyłam o tym, aby kiedyś oglądać piękny zachód nad wodą z kimś, kogo będę kochała całym serduszkiem, kto będzie dla mnie wszytskim i dla kogo ja będę wszytskim. Dziś wiem, że to wszytsko się spełniło. Mam mojego kochanego Łukaszka, z którym jestem już 8 miesięcy, jestem najszczęśliwszą kobietą na Ziemi. To On zapewnia mi bezpieczeństwo i stabilizację, gdy tuli mnie w swoje ramiona zapominam o wszytskim złym i smutnym. Jesteśmy wtedy w innym i tylko Naszym świecie :-)
Kocham Cię Koteczku :* Jesteś dla mnie wszytskim :*:*:*