Wszytsko płynie powoli z dnia na dzień :-) już połowa grudnia a wg USG to już 20 tc, czyli połowa :-) jestem taka szczęśliwa. We wtorek kolejna wizyta kontrolna u lekarza i kolejny raz posłucham bicia serduszka Maluszka :-) Za oknami pogoda nie do końca zimowa, śniegu brak ale dla mnie to lepiej :-) ah jak ja nie lubię zimy. Brzuszek rośnie :-) Synek tyje ale nie mamusia :-)
Siedzę w domku i bardzo się nudzę :-( brakuje mi pracy, kontaktu z ludźmi. Podziwiam ludzi, którzy cały czas siedzą w domach i są z tego zadowoleni, ja tak nie potrafię.
Niestety 8 grudnia przyjechała moja mama. Nie wiem jak to jest ale razem wytrzymujemy tylko 2 dni i właśnie dziś ten okres się skończył. Znowu zaczęły się kłótnie, głupie pretensje itd. Szczerze to mam dość i nie zamierzam siedzieć cicho. Ciągle słyszę, że robię problem tam gdzie go nie ma ale nie zamierzam siedzieć cicho, gdy ktoś zagraca mi dom. Ja potrzebuję przestrzeni a nie potykania się o wszystko. Zastanawiam się tylko czy problem jest we mnie czy w niej, że nie potrafimy się porozumieć. No ale cóż takie jest życie, ja wiecznie z drogi schodzić nie będę. Jak jej nie pasuje to niech wraca do siebie. Nie za bardzo chce się stresować bo wiem, że to szkodzi Maleństwu więc wg rad mojej koleżanki Marysi po prostu powiedz co masz powiedzieć, nie informuj o wszytskim, rób jak uważasz a jak nie rozumie Twojego zdania to i tak zrób po swojemu tylko tak żeby nie widziała :-)
Z Kociakiem świetnie Nam się układa :-) obydwoje staramy się nie kłócić o głupoty, rozmawiać o wszytskim i chyba wreszcie obydwoje zrozumieliśmy, że to że jedno ogląda telewizję a drugie czyta nie jest złe, tylko czasem mamy ochotę na coś innego :-)
W sobotę 6 grudnia poczułam pierwsze kopniaczki :-) takie bardzo delikatne ale jednak :-) może już niedługo Natanek zacznie kopać mocniej tak żeby Tatuś też poczuł :-) Więc dostałam wspaniały prezent na Mikołaja :-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz