piątek, 12 grudnia 2008
12.12.2008 - kłótnia
I kolejna kłótnia między mną a Łukaszem ale tym razem podczas tej kłótni padły bardzo raniące mnie słowa... Szczerze mówiąc kiedyś podczas jednej z kłótni zastanwiałam się dokąd jesteśmy w stanie posunąć się podczas kłótni i teraz już wiem że nie mamy żadnego hamulca, jesteśmy w stanie powiedzieć słowa, które ranią najbardziej i nawet po kłótni zostaną gdzieś głęboko we mnie... Już po kłótni jak Łukasz był w pracy poszłam na spacer, potrzebowałam samotności. Dużo wtedy myślałam i każda myśl sprowadzała się do Nas. Po moich policzkach łzy płynęły same, bez mojego pozwolenia. Dużo myślałam o tej kłótni, o jej powodach, o mnie, o Łukaszu, o Nas razem, o Maluszku. Nie doszłam do żadnych konkretnych wniosków. Jedyne co przyszło mi na myśl to, że Łukasz chyba wolałby żyć nieco inaczej, bawić się, szaleć a nie pracować, zarabiać na rodzinę. Niby to była Nasza wspólna decyzja ale czasem mam wrażenie że On tego żałuje. Że nie o takim życiu marzył. Ze mną jest inaczej. Ja też mam jakieś marzenia, plany ale Natan jest dla mnie najważniejszy, wiem, że reszta też się spełni tylko z czasem a jeśli chodzi o Łukasza on wolałby najpierw się wybawić a dopiero po 30 ustatkować. W życiu nie można mieć wszytskiego na raz, na wszytsko pryjdzie czas. Czasem mam wrażenie, że Łukaszowi wydaje się, że mnie jest tak łatwo ale to ja zastanawiam się co możemy kupić żeby pod koniec miesiąca mieć na najpotrzebniejsze rzeczy. Ciągle tylko słyszę że Mu wszytskiego zabraniam nawet jeździć autem do pracy bo to przecież 20 min dłużej snu a przecież On nie po to ma prawo jazdy żeby jeździć autobusem. Dziś nawet gdy powiedziałam że mamy jeszcze 4 miesiące żeby odłożyć na Małego usłyszałam, że On ma 4 miesiące żeby normalnie pożyć a potem będzie się martwił o wszytsko. Jemu się wydaje że ja jestem szczęśliwa siedząc w domu. Nie jest tak. Nie lubię być w 4 ścianach a nie wśród ludzi, lubię być czymś zajęta, komuś potrzebna. W stycznia będzie moja ostatnia wypłata, potem będzie ciężej bo będzie mniej pieniędzy ale co z tego. Mnie jest szkoda wydać 30 zł na bluzkę ciążową bo przyda się tylko jeszcze ok 5 miesięcy a Łukasz powie że przecież jemu też się coś od życia należy jak chce coś kupić. Podczas tego spaceru a raczej podczas powrotu myślałam czy jak wrócę to chce aby Lukasz mnie przytulił, pocałował i jedna część mnie bardzo tego pragnęła, chciała wyciąć poranek i przedpołudnie, zapomieć o wszytskim a druga część mnie, ta w której to wszytsko siedzie nie chciała tego, chciała być sama, bez żadnej rozmowy, przytulenia. I ta druga część zwyciężyła. Czemu najbardziej boli gdy ranią najbliżsi?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz